Śródziemie w prawdziwym życiu

  • Data publikacji: 05.07.2018, 16:40

Nietrudno znaleźć się w gronie blisko dwustumilionowej  widowni ponadczasowego dzieła J.R.R.Tolkiena pt. ,,Władca Pierścieni". Ekranizacja powieści szybko zdobyła uznanie krytyków, podbijając filmowy rynek oraz zdobywając 17 Oscarów. Aktorzy odgrywający role bohaterów skazani zostali na dożywotnie utożsamianie się z książkowym pierwowzorami.

 

Za sukcesem stał nie tylko ogromny wkład producenta, reżysera i charakteryzatora, wraz z całą świtą aktorów i reszty kadry, bez których owa kinematograficzna perełka nie ujrzałaby światła dziennego - ogromny wpływ miały także efekty dźwiękowe, jak i wizualne. Te drugie zapewnił nam kraj sąsiadujący przez Morze Tasmana z Australią.

 

Choć liczba turystów udajacych się do Nowej Zelandii bez wątpienia wzrosła, niewiele mówi się o tym, jak ten kraj został pod produkcję przygotowany. 

 

Miasteczko Hobbitów, czyli Hobbiton, zostało specjalnie stworzone i wybudowane od podstaw oraz użyte podczas kręceniu filmu. Spora liczba fanów produkcji wpłynęła na fakt, że owa wioska pozostała nierozebrana, stając się atrakcją turystyczną, której każdy znawca “Władcy Pierścieni” nie mógłby pozostawić niezwiedzonej, bawiąc w Kraju Długiej Białej Chmury. Intensywne zakosztowywanie hobbickiego życia można zwieńczyć delektując się smakołykami z tolkienowskiego świata, co jeszcze bardziej uplastycznia i wprawia klientów w klimat Śródziemia, ale też sprawia, że owa atrakcja należy do jednej z najbardziej rozreklamowanych.

 

Na pewno każdy znawca produkcji chciałby zobaczyć Fangorn - mroczną puszczę zamieszkiwaną przez Drzewców. Odpowiednia ilość czasu i oszczędności otworzy nam drzwi do tej ciemnej części Śródziemia. W rzeczywistości puszcza znajduje się niedaleko Te Anau - miasta na Wyspie Południowej, będącego dość popularnym miejscem w kraju. Posiada dobrze rozwiniętą bazę noclegową i infrastrukturę turystyczną, co jeszcze bardziej zachęca do odwiedzenia tego klimatycznego miejsca.

Miejscem jak najbardziej wartym zobaczenia jest także Zatoka Milforda. Nagrywano tam sceny z Lothlórien, które należą do jednych z najpiękniejszych ujęć. Bogata, unikalna fauna i flora, a także niesamowity widok mieszczący się w pobliżu i obejmujący mieszające się wody słodkie i słone, jest obowiązkowym punktem dla każdego podróżnika przemierzającego Nową Zelandię.

Zobaczenie w prawdziwym życiu kadrów z ulubionego filmu dla niektórych może być ciosem, gdyż obraz, jaki utrwalił się w pamięci po zobaczeniu produkcji może być nieco naciągnięty. Dla innych wręcz przeciwnie - wspaniałym doświadczeniem, pozwalającym jeszcze bardziej wczuć się w losy powstawania ekranizacji. Ujrzenie każdego z tych miejsc gwarantuje świetną zabawę oraz niezapomniane wspomnienia.